Zawstydzanie i poniżanie nie motywują – podważają poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. Jak wspierać rozwój bez przemocy psychicznej?

„Robię to dla twojego dobra” – to jedno z najczęściej wypowiadanych zdań przez ludzi, którzy zawstydzają, poniżają lub wyśmiewają innych w imię rzekomej motywacji. Rodzice mówią tak do dzieci, nauczyciele do uczniów, przełożeni do pracowników, trenerzy do podopiecznych. W ich przekonaniu krytyka, drwina i zawstydzanie mają sprawić, że druga osoba „weźmie się w garść”, zacznie bardziej się starać i osiągać lepsze wyniki.
Psychologia pokazuje jednak coś zupełnie przeciwnego.
Przez pokolenia – szczególnie w naszej kulturze – funkcjonowało przekonanie, że człowiek rozwija się pod wpływem twardej ręki. I jeśli dziecko usłyszy, że jest leniwe, to zacznie ciężej pracować. Jeśli pracownik zostanie publicznie skrytykowany, zwiększy swoją efektywność. A jeśli uczeń zostanie wyśmiany, na pewno weźmie się do roboty i poprawi swoje oceny.
Problem polega na tym, że strach i wstyd nie są tym samym co motywacja.
Prawdziwa motywacja opiera się na poczuciu sprawstwa, kompetencji i bezpieczeństwa psychicznego. Człowiek rozwija się najlepiej wtedy, gdy wierzy, że może się czegoś nauczyć, popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski. Upokorzenie działa odwrotnie – podważa poczucie własnej wartości i kieruje uwagę nie na zadanie, lecz na obronę własnego ego.
Zamiast myśleć: „Jak mogę zrobić to lepiej?”, człowiek zaczyna myśleć: „Co jest ze mną nie tak?”. W skrajnych przypadkach prowadzić może do zaburzeń lękowych lub depresji.
Badania psychologiczne od dawna pokazują, że kara jest znacznie mniej skutecznym narzędziem zmiany zachowania niż pozytywne wzmacnianie. Kara może chwilowo zahamować niepożądane zachowanie, ale nie uczy, co zrobić zamiast niego.
Dziecko może przestać zadawać pytania, jeśli jest wyśmiewane. Nie oznacza to jednak, że stało się bardziej kompetentne – po prostu nauczyło się unikać sytuacji, które wiążą się z upokorzeniem.
Pracownik może przestać zgłaszać problemy, jeśli za błędy spotyka go publiczna krytyka. Nie dlatego, że błędów już nie ma, ale dlatego, że nauczył się je ukrywać.
A co mówi o człowieku potrzeba poniżania innych? Osoba przekonana, że drwina jest skutecznym narzędziem wychowawczym czy rozwojowym, często sama wychowała się w środowisku, w którym była zawstydzana lub poniżana. Przemoc psychiczna została przez nią znormalizowana i uznana za coś naturalnego. Nierzadko za takim zachowaniem stoją także własne nierozwiązane problemy: niska samoocena, potrzeba kontroli, trudności w regulowaniu emocji czy przekonanie, że autorytet buduje się przez dominację.
Paradoks polega na tym, że osoby stosujące takie metody często same byłyby podatne na identyczne mechanizmy. Wierzą bowiem, że człowieka można skutecznie zmieniać poprzez wywoływanie poczucia winy, wstydu lub strachu. Jest to projekcja własnego sposobu funkcjonowania na innych.
Wstyd jednak nie buduje charakteru.
Kiedy zdrowe poczucie winy mówi: „Zrobiłem coś niewłaściwego”, to toksyczny wstyd mówi: „To ja jestem niewłaściwy”. To ogromna różnica.
Kiedy człowiek słyszy: „To zachowanie było nieodpowiednie”, dostaje informację zwrotną dotyczącą konkretnego działania. Ale kiedy słyszy: „Jesteś głupi”, „Nigdy nic nie osiągniesz”, „Do niczego się nie nadajesz”, atakowana jest jego tożsamość. I te zwroty mogą być bardziej lub mniej bolesne, ale są TOKSYCZNE. Nie rozwijają, za to obniżają poczucie wartości, sprawczości, bezpieczeństwa. Co z kolei bardzo dotkliwie wpłynie na proces uczenia się – najlepiej uczymy się we wspierającym, bezpiecznym środowisku, od osób, które lubimy.
Najbardziej skuteczne środowiska edukacyjne, rodzinne i zawodowe mają jedną wspólną cechę: wysoki poziom wymagań połączony z wysokim poziomem szacunku.
Wsparcie nie oznacza pobłażliwości – można stawiać ambitne cele, egzekwować odpowiedzialność i zwracać uwagę na błędy – bez poniżania człowieka. Komunikat: „To wymaga poprawy” buduje kompetencję. Komunikat: „Jesteś beznadziejny” – buduje lęk.
Wiele osób nadal wierzy, że twardość musi oznaczać surowość, a autorytet wymaga dominacji. Tymczasem współczesna psychologia coraz wyraźniej pokazuje, że najbardziej efektywne relacje opierają się na szacunku, bezpieczeństwie i konstruktywnej informacji zwrotnej.
Człowiek może zmieniać swoje zachowanie bez upokorzenia. Może się uczyć bez strachu.
Może rozwijać się bez przemocy psychicznej.
A jeśli ktoś uważa, że jedynym sposobem motywowania innych jest zawstydzanie, wyśmiewanie i poniżanie, to mówi to więcej o jego własnych przekonaniach i doświadczeniach niż o ludziach, których próbuje „naprawiać”.
Prawdziwa siła nie polega na tym, by sprawić, że ktoś poczuje się mały. Prawdziwa siła polega na tym, by pomóc mu rosnąć.
Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta
Zadzwoń: 730 13 55 60