Przemoc seksualna to nie tylko dotyk. Narzucanie treści seksualnych, ignorowanie sprzeciwu i gaslighting również mogą być formą przekraczania granic.
Kiedy słyszymy hasło „przemoc seksualna”, większość z nas wyobraża sobie najbardziej drastyczne obrazy: gwałt, molestowanie fizyczne, wykorzystanie seksualne. Tymczasem przemoc seksualna ma znacznie więcej twarzy. Niektóre z nich są tak znormalizowane i niby niewinne, że osoby ich doświadczające przez długi czas zastanawiają się, czy na pewno mają prawo czuć się źle. A mają.
Wyobraź sobie taką sytuację:
znajomy tata z klasy dziecka zaczyna coraz częściej dzwonić do jednej z mam. Oficjalnie pyta o lekcje, ale szybko okazuje się, że odpowiedzi go nie interesują. Rozmowy stają się pretekstem do kontaktu.
Po jakimś czasie zaczyna wysyłać w prywatnych wiadomościach p…graficzne zdjęcia. Pierwsze usuwasz, bo liczysz, że to pomyłka. Przecież pozornie to bardzo bezpieczna relacja. Wasze dzieci się znają, znacie się Wy, jako ich rodzice. Ale potem wysyła kolejne. W końcu piszesz jasno: „Nie życzę sobie takich treści, przekraczają moje granice.”
W odpowiedzi słyszysz absurdalne wyjaśnienie: „To taki żart. To w celach edukacyjnych”.
I nie ma tu zadnej refleksji, żadnych przeprosin. Jest za to próba unieważnienia Twojej reakcji. Może pójść dalej: w wyśmianie że nie znasz się na żartach, że przesadzasz, że jesteś przewrażliwiona.
A teraz wyobraź sobie dalej: że informujesz o wszystkim jego żonę, liczysz na reakcję, zatrzymanie tego typu kontaktów. Zamiast tego słyszysz: „tak wiem, śmialiśmy się z tego, jak reagowałaś”.
Dopiero gdy mówisz, że nie był to jednorazowy incydent, lecz wielokrotne wysyłanie p…grafii, zapada cisza…
Ta historia pokazuje coś bardzo ważnego. Przemoc seksualna to nie tylko dotyk czy przekraczanie granic fizycznych, ale też słowa czy obrazki o p…graficznej treści.
A zgoda nie dotyczy wyłącznie kontaktu fizycznego ale również tego, czy chcę oglądać treści seksualne, uczestniczyć w rozmowach o seksualności czy być odbiorcą czyichś fantazji.
Wysyłanie materiałów pornograficznych pomimo wyraźnego sprzeciwu nie jest flirtowaniem. Nie jest żartem. Nie jest edukacją. Jeśli dzieje się to poza zgodą zainteresowanej – jest przemocą.
Słowa „przesadzasz” to bagatelizowanie Twoich granic, odbieranie prawa do nich. Słowa „nie znasz się na żartach, to nic takiego, źle to odebrałaś, przecież to było edukacyjne” psychologia nazywa próbami podważenia zaufania do własnych emocji i do oceny sytuacji – czyli gaslightingiem.
W efekcie osoba pokrzywdzona może zastanawiać się nie nad zachowaniem sprawcy, lecz nad sobą. „Może rzeczywiście przesadzam?”
Pamiętaj więc: jeżeli jasno komunikujesz swoją granicę, a druga osoba ją ignoruje lub z niej kpi, problem nie leży w Twojej granicy, tylko w tej osobie.
A teraz kolejna sprawa: dlaczego partnerki czasem bronią sprawcy?
Wiele osób oczekuje, że po ujawnieniu takich zachowań partner lub partnerka sprawcy natychmiast stanie po stronie osoby skrzywdzonej. Tak dzieje się niestety rzadziej, niż chcielibyśmy wierzyć.
Po pierwsze działa mechanizm zaprzeczania. Przyjęcie do wiadomości, że osoba, z którą żyję, dopuszcza się seksualnego naruszania cudzych granic, oznacza konieczność przebudowania obrazu całego związku.
Po drugie pojawia się dysonans poznawczy. Obraz dobrego męża, może nawet fajtłapy, może kłocić się z informacją o jego krzywdzącym, drapieżnym zachowaniu.
Po trzecie dochodzi lęk przed konsekwencjami. Uznanie prawdy mogłoby oznaczać konflikt, rozpad rodziny, zmianę statusu społecznego, konieczność podjęcia trudnych decyzji.
Dlatego niektóre osoby minimalizują problem, żartują z niego albo próbują przekonać siebie i innych, że nic się nie stało.
Dlatego – dziewczyny – warto ufać sobie.
Jeżeli czujesz dyskomfort, obrzydzenie, napięcie albo lęk, kiedy ktoś narzuca Ci treści seksualne -Twoje emocje są ważną i jedyną prawdziwą informacją.
Granice nie wymagają uzasadnienia.
Samo „nie chcę” jest wystarczającym powodem, by druga osoba przestała.
A jeśli nie przestaje, problemem nie jest Twoja wrażliwość, tylko brak szacunku dla Twoich granic.
Magdalena Szuława,
Psycholog, psychoterapeuta
