Zaburzenia depresyjne stają się coraz bardziej powszechne i/lub coraz więcej osób decyduje się o nich otwarcie mówić. Termin „depresja” wszedł na dobre do naszego codziennego języka. Słyszymy często o „depresji jesiennej”, „poporodowej”, „pourlopowej”, czy też jest wypaleniu zawodowym.

"Matki, które nie znajdują satysfakcji w związku małżeńskim, albo samotnie wychowują dziecko, nieświadomie uruchamiają mechanizmy kompensacyjne i wszystkie swoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne lokują w dziecku. (...)

Zajmujemy się diagnostyką i leczeniem dolegliwości, przeżywanych jako psychiczny dyskomfort lub cierpienie psychiczne. Bywają one opisywane jako: niepokój, napięcie, rozdrażnienie, „nerwowość”, nasilone obawy przed czymś, smutek, brak energii, niezdolność do przeżywania radości, utrata zainteresowań, zamartwianie się, trudność w skupieniu uwagi i podejmowaniu decyzji, nękające przykre myśli i wątpliwości, poczucie gorszej pamięci, bezsenność, itd.